sobota, 31 stycznia 2015

Znowu się spotykamy , co?

Rodział 4

Obudziłam się i gwałtownie usiadłam. Wstałam z łóżka czując że nie mogę dłużej zostać w  tym ciemnym pokoju. Mokra od zimnego potu koszulka przykleiła mi się do ciała. Dlaczego nigdy nie mogę się ich pozbyć ? Dlaczego zawsze mnie dręczą ? Co noc śni mi się ten sam sen. Ja , moja mama i tata. Wszyscy szczęśliwi.Ale nagle tata znika. Nie wiem gdzie on jest a mama tego nie zauważa . Dalej siedzi uśmiechnięta i patrzy gdzieś przed siebie. Podbiegam do niej i zaczynam płakać . Pytam mamy gdzie jest tata , co się z nim stało , ale ona dalej się nie rusza. Patrzy pustym wzrokiem gdzieś przed siebie i nic nie mówi. Zaczynam biec i go szukać. Ale nigdzie go nie ma.
Nagle słyszę głos matki " Chris , to bez celu. On nie wróci. " mówi beznamiętnie pustym głosem. 
Co prawda pogodziłam się już ze śmiercią ojca , lecz tych snów nigdy nie mogę się pozbyć. Chciałabym jak nie wiem co , ale co noc wracają i nie pozwalają mi spać. 
Spojrzałam na zegarek - 7:30 . Za pół godziny budzik Annie powinien zadzwonić. Postanowiłam że pójdę zrobić śniadanie. Rodziców mojej przyjaciółki nie ma w domu , więc nie powinnam nikogo obudzić.
Ubrałam kapcie i zeszłam do kuchni. Włączyłam światło i podeszłam do lodówki.
Postanowiłam że zrobię jajecznice. Wyjęłam jajka , masło i szynkę.
W szafce nad kuchenką znalazłam patelnie i zaczęłam gotować. Usłyszałam z góry budzik Annie. Przykuśtykała na dół cała zaspana i pokołtuniona.
-Śniadanie?- spytałam nakładając jej jajecznicy na talerz.
Na widok jedzenia twarz mojej przyjaciółki od razu nabrała kolorów.
Usiadła obok mnie i zabrała się do jedzenia.
-Mmm... Pyszne ! - mówiła wpychając sobie kolejny widelec jajek do buzi.
Zastanawiam się jak ma taką dobrą figurę , gdy tak dużo je.
Po śniadaniu poszłyśmy na górę i przez pół godziny leżałyśmy na łóżku oglądając jakiś nudny program o modzie.
-Co dziś robimy? - spytałam znudzona
-Nie wiem. Masz jakiś pomysł?
- Możemy pójść na spacer do parku.
-Serio ? Spacer ? - odprała wyraźnie zniesmaczona moim pomysłem.
-Choć , przejdziemy się trochę . Dobrze ci zrobi.
-No dobra.. -  powiedziała .
Leżałyśmy jeszcze pół godziny i poszłyśmy się ubrać. Ubrałam się w szarą koszulkę , czarne dżinsy i czarny kardigan. Włosy upięłam w wysokiego kitka i zeszłyśmy na dół. Wsunęłam na nogi moje czarne Vansy i pomaszerowałyśmy do parku. Po drodze gadałyśmy o tym co jeszcze dzisiaj zrobimy bo Annie nie miała zamiaru siedzieć w parku długo. Postanowiłyśmy że upieczemy ciasteczka. Doszłyśmy do parku i usiadłyśmy na ławce pochłonięte rozmową o przepisach. Nagle podleciał do nas duży czarny Golden Retriever . Annie cofnęła się gwałtownie , a ja nachyliłam się by go pogłaskać.
- Co się stało piesku? Gdzie twój pan ? - pytałam głaszcząc zwierzaka
Pies zaszczekał jakby chciał mi odpowiedzieć. Annie się wzdrygneła.
-Boisz się psów ? - spytałam 
-Trochę - odpowiedziała 
-Musimy znaleźć jego pana. 
Powiedziałam wstając. Gdy wstałam pies skoczył na mnie przednimi łapami.
-Ej Poppy , złaź ! - krzyknął ktoś za moimi plecami. Prawdopodobnie był to właściciel psa.
Odwróciłam się i .... Zobaczyłam Jego. Znowu. Na prawdę?...
- O cześć ! - powiedział do mnie i pokazał swoje białe zęby w uśmiechu. Uśmiechał się tak uroczo. Kolana mi zmiękły. Po chwili przypomniałam sobie , że mu nie odpowiedziałam
- Hej - powiedziałam cicho i uśmiechnęłam się delikatnie - fajny pies - dopowiedziałam.
-Ah , Poppy. Dzięki . Jest strasznie dzika , ciągle ucieka.
- Aha - uśmiechnęłam się
- Znowu się spotykamy , co ? - spojrzał mi w oczy. Gdy skierował ku mnie te swoje niebieskie oczy myślałam że zemdleje .
-Tak . - odparłam nie wiedząc co mogłabym powiedzieć
- Może powiesz mi jak masz na imię ? Bo moje " ładne " imię już znasz . - wyszczerzył się do mnie Kevin.
Zaczerwieniłam się po uszy. Czyli to nie był zły sen. Na szczęście do rozmowy wkroczyła Annie.
-To jest Chris , która się trochę śpieszy. Miło było jej cię poznać i ma nadzieje że cię jeszcze zobaczy. Na razie.
Powiedziała i pociągnęła moje bezwładne ciało w stronę jej domu.
-------------------------------------------------------
Yaay 4 rodział :D Przepraszam że znów taki krótki ale nie miałam jakoś weny :3 Piszcie co sądzicie <3

czwartek, 29 stycznia 2015

Cudowne niebieskie oczy.

Rozdział 3

Po mojej pięknej wtopie w bibliotece ja i Annie wróciłyśmy do mnie do domu. Siedzieliśmy tam przez pół godziny grając w Scrabble i układając z liter głupie (ale gdy mamy naszą głupawkę są śmieszne ) wyrazy. Po pewnym czasie Sara zdecydowała że muszę konieczne przyjść do niej na noc. Po jej pięciominutowych namowach jak to "przebojowo" będzie zrobić sobie babski wieczór, zgodziłam się. Wzięłam do ręki moją dużą czarną torbę i wrzuciłam do niej bieliznę , piżamę , t-shirt ,ciemne dżinsy oraz moją czarną obcisłą sukienkę , gdyż Annie oznajmiła że zostanę u niej do imprezy i pójdziemy razem. 
-Ok, gotowa ? - spytała Annie
- Jeszcze wezmę kosmetyki - powiedziałam i poszłam do łazienki. Zdjęłam z półki szczoteczkę do zębów , grzebień , dezodorant i aparat który musiałam zakładać na noc. Schowałam wszystko do torby. Podeszłam do lustra i spojrzałam w swoje odbicie. Kosmyki moich włosów zdążyły już wysunąć się spod gumki opadając na moją okrągłą twarz. Przyjrzałam się dokładnie swojemu odbiciu i stwierdziłam że robią mi się delikatne piegi na nosie. No świetnie. Ruda i jeszcze piegowata. Rozplątałam mojego kitka i związałam go na nowo chowając za gumkę wszystkie włoski które wypadły. Zapięłam torbę i wyszłam do mojej zniecierpliwionej przyjaciółki.
-Jeszcze ciekawe czy twoja mama się zgodzi.- powiedziała gdy schodziłyśmy po schodach.
- Zobaczymy... 
Chwilę później stałam już przy mamie podając jej świetne argumenty dlaczego powinnam jechać do Annie.
-... a poza tym będziesz miała święty spokój. - zakończyłam moją przemowę.
- Dobrze.- odpowiedziała z anielskim spokojem.
-Jak to? Tylko " dobrze" ? Nie muszę cie więcej przekonywać?
- Nie,nie musisz. - odparła z uśmiechem
- Ale jak ? Gdzie jest jakiś haczyk ? O co ch... - zaczęłam ale nie skończyłam gdyż moja kochana przyjaciółka zaczęła ciągnąc mnie do drzwi krzycząc " Dobranoc Pani Emmo! ".
Wsiadłyśmy do samochodu i włączyłyśmy radio. W głośnikach zagrała nowa piosenka Britney Spears.
Nie przepadam za takiego typu muzyką . Wolę słuchać zespołów typu The Beatels.
W wesołej atmosferze podjechałyśmy pod wielki dom Annie. Mieszkała w wielkiej dwupiętrowej willi. Jej pokój był ogromny. Miała całe białe ściany i meble , a dekoracje kolorowe. Na środku stało duże łóżko. Ja zwykle spałam na rozkładanej kanapie w rogu pokoju. 
Weszłyśmy do pokoju Sary , zadzwoniłyśmy po pizze i zajęłyśmy się babskimi pogaduszkami.
-Dobra kochanie , może teraz mi powiesz o co chodziło w tej księgarni ? - spytała Annie.
Walnęłam się poduszką w twarz.
-Lepiej nie mówić...
-Aż tak źle ? - zaniepokoiła się
-Gorzej... Skrzyczałam jedynego chłopaka który spodobał mi się od pięciu miesięcy...
-Czyli mówisz że ci się spodobał? - rozentuzjowała się moja przyjaciółka.
- Ciężko to przyznać ale ... tak. - wyznałam
- Nie zdążyłam mu się przyjrzeć. Jak wyglądał ? - spytała zaciekawiona.
- Był nieziemski. Miał piękne blond włosy , niebieskie oczy i idealnie zbudowane , umięśnione ciało... -powiedziałam robiąc maślane oczy.
-No kochana... Jesteś zdrowo zakochana.
Resztę wieczoru spędziłyśmy na zjadaniu pizzy i oglądaniu głupawych filmów dla nastolatek. Cały czas śmiałyśmy się i żartowałyśmy . Nigdy bym się tego nie spodziewała , ale nie mogę się doczekać jutrzejszej imprezy .
-------------------------------------------------------------
I co sądzicie o 3 rozdziale ? Piszcie :* ( przepraszam że tak krótko... )

środa, 28 stycznia 2015

Kevin... Ładne imię.

Rozdział 2

Po powrocie do domu wzięłam krótki prysznic i położyłam na łóżku z moją ulubioną lekturą. Moje podwójne drewniane łóżko było tak wygodne , że gdyby ktoś przynosił mi jedzenie , mogłabym tu zostać na zawsze. Mój pokój był dość spory. Ściany miałam pomalowane na czarno a podłoga była wyłożona ciemnym drewnem. Na panelach leżał czarny włochaty dywan na którym uwielbiał wylegiwać się mój pies. Przy jednej ze ścian stało moje boskie łóżko a obok duże białe biurko zawalone podręcznikami.Na ścianie z oknem wisiało mnóstwo fotografii. Moje ulubione zdjęcie przedstawiało całą naszą paczkę jeszcze przed zniknięciem Steph. Naprzeciwko stała moje pianino. Tak... Gram na pianinie... Obok niego były drzwi do mojej dużej garderoby. Ciuchów miałam dość sporo , lecz nigdy nie stroiłam się tak jak Elisa. Jej długie blond loki zawsze były starannie ułożone a jej stroje obcisłe i eleganckie. Miała niezłe branie w szkole. Bardzo często zmieniała chłopaków. Aktualnie spotykała się z Mattem - liderem drużyny hokejowej. Uważała że kiedy gra wygląda tak uroczo... Masakra.
Z masowego pochłaniania słów mojej książki wybudziło mnie brzęczenie telefonu. Spojrzałam na ekran - Annie. Odrzuciłam połączenie lecz telefon zabrzęczał znowu więc tym razem odebrałam.
-Co się znowu stało? - zapytałam obrażonym tonem
- A co ty taka naburmuszona ? Ale nie martw się , poprawie ci humor. Wybierzemy się dziś na zakupy!
-Serio ? Trochę mi się nie chce...
-Oj nie bądź taka , Chris ! Będzie fajnie ! Lubisz robić zakupy , pamiętasz?
-Oj no dobra.. Pójdę z tobą... - W telefonie rozległ się głośny pisk szczęścia Annie . Zaśmiałam się cicho i spytałam :
-Kiedy idziemy ?
- Już. Podjeżdżam pod twój dom.
- Co?! Nie ma mowy siedzę w dresie! Wchodź do środka. Drzwi otwarte , mamy nie ma . Siedzę u siebie. - oznajmiłam i rozłączyłam się. Wstałam z łóżka odłożyłam książkę na moją zapchaną półkę. Przeglądałam się w lustrze gdy do pokoju wpadła Annie. 
-No tak, jesteś piękna ale ubierz się już! - powiedziała - O dziewiątej mam być w domu a zanim obejdziemy wszystkie sklepy to trochę potrwa !
-Dobrze już dobrze... - odpowiedziałam wlokąc się do garderoby
Zdjęłam z półki czarne dżinsy i biały t-shirt z dużym dekoltem. Podeszłam do mojej toaletki i nałożyłam lekki makijaż. Zrobiłam kreskę czarnym eyelinerem i nałożyłam różu na policzki. Włosy upięłam w wysokiego kitka tak , by moje rudawe proste włosy nie wpadały mi w twarz. Wyszłam gotowa do pokoju gdzie z niecierpliwością czekała na mnie przyjaciółka.
-No wreszcie strojnisiu ! - powiedziała - Choć idziemy !
Zdjęłam z wieszaka czarną skórzaną kurtkę i zeszłyśmy na dół.
-Musisz sobie wyrobić prawko. - oznajmiła Annie wsiadając do swojego białego bmw . - Nie będę cie wiecznie podwozić do szkoły i do sklepów...
- Wiem , wiem... Ale i tak nie stać mnie na razie na auto.
-To znajdź prace.
-Jeszcze czego..- Prychnęłam .
Dalej jechałyśmy śpiewając na całe gardło piosenkę Johna Legenda - All of Me. W godzinę zdążyłyśmy obejść większość sklepów i pokupować fajne ciuszki. Annie zachęciła mnie bym kupiła sobie śliczną , krótką ,czarną sukienkę na koncert który odbędzie się w sobotę . Sama nigdy bym takiej nie kupiła ale po namowach Annie i ekspedientki które ciągle powtarzały jak to "szałowo" wyglądam w końcu się zgodziłam. Już miałyśmy wychodzić z galerii gdy nagle zauważyłam mały sklep z książkami. Powiedziałam Annie żebyśmy wpadły tam na sekundkę. Z westchnieniem żalu zgodziła się podkreślając że tylko na chwilę. Kochałam książki. Sprawiały że mogłam oderwać się na chwilę od rzeczywistości i pobyć przez chwilę w tym pięknym fikcyjnym życiu. Weszłyśmy do środka a ja od razu podbiegłam do półki z fantastyką . Kochałam wszelkie książki o aniołach lub innych stworzeniach które najprawdopodobniej nie istnieją. Naglę , pochłonięta czytaniem jednym z opisów książki , poczułam że ktoś tyka mnie w ramie.
-Annie już idziemy ! Nie możesz wytrz... - powiedziałam odwracając się i nagle... Oeh... Idiotka z ciebie Christino Steven. Przede mną stał wysoki facet o pięknych blond włosach. Ubrany był w biały t-shirt z nadrukiem i luźne dżiny. Trzeba było przyznać , był zabójczo przystojny. Zarumieniłam się i wymamrotałam pod nosem 
-Przepraszam... Myślałam że to moja przyjaciółka..
Chłopak wpatrywał się we mnie przez kilka sekund a potem gwałtownie potrząsnął głową jakby się przebudzał.
-Nie, przepraszam że cię wystraszyłem. Chciałem tylko zapytać czy może ci w czymś pomóc?
-A w czym miał byś mi niby pomóc? - odparłam oschle zgrywając twardzielke .
-Może w wyborze książki? Pracuje tutaj. - powiedział stukając się w plakietkę przypiętą do jego t-shirtu. Widniało tak drukowanymi literami wydrukowane imię " KEVIN ".
Kevin. Ładne imie...
Dopiero po jego wyrazie twarzy który pokazywał wyraźne rozbawienie zorientowałam się że powiedziałam to na głos.
-Cholera...- burknęłam pod nosem. - Annie , czy ja nie zostawiłam włączonego żelazka?!
Brawo Chris. Genialna wymówka.
Podbiegłam do przyjaciółki ciągnąc ją do drzwi i krzycząc " Dowidzenia ! ".
Jaka ja jestem beznadziejna...
------------------------------------------------------------------
Jak wam się podoba rozdział 2  ? Piszcie w kom uwagi i rady :3

wtorek, 27 stycznia 2015

Książe w Srebrnej Zbroi

Epilog

Zawsze myślałam że moje życie potoczy się jak w filmie. Będę się świetnie uczyć ,dostane się do dobrej szkoły i znajdę świetną prace. Oczywiście poznam też mężczyznę moich marzeń w którym bezgranicznie zakocham się od pierwszego wejrzenia. Będziemy mieli trójkę dzieci , zamieszkamy w małym domku na wsi i będziemy razem do końca życia.
Oj , jak bardzo się myliłam...

Rozdział 1 

-Idziesz czy nie? Pytam po raz ostatni! - Zapytała Annie napychając sobie do ust puree z ziemniaków. Dziwiłam się jak może jeść to ohydne stołówkowe żarcie. Ale to jest Annie... Ona naprawdę lubi jedzenie..
-No nie wiem....- średnio lubiłam koncerty organizowane w pubie "The Dragon Eye" zawsze ktoś się upijał, wchodził na scenę , zabierał mikrofon wokaliście i wygadywał jakieś bzdury. Byłoby to nawet śmieszne , gdyby nie były to moje najlepsze przyjaciółki... 
-Proszę cie , Chris , zgódź się ! Będzie świetnie ! - powiedziała Elisa która siedziała gdzieś w kącie stołu ze swoim chłopakiem Mattem który zajmował miejsce obok niej. Krzesło obok siedziała Annie , dalej była Samanta z jej bratem Willem u boku , a na końcu ja - Christina - w skrócie Chris. Nasza paczka zawsze trzymała się razem. No właściwie , nie zawsze. Po zniknięciu Stephany strasznie się pokłóciliśmy i nie rozmawialiśmy ze sobą chyba przez miesiąc. A wszystko przez głupią kłótnie spowodowaną jej tajemniczym "wyparowaniem" jak to nazywał Will. Byliśmy wtedy w drugiej klasie liceum. Na dzień przed weekendem strasznie pokłóciliśmy się z Steph i nie odzywaliśmy się do niej przez cały weekend (który zwykle spędzamy wszyscy razem). Gdy w poniedziałek wróciliśmy do szkoły pani Newman powiedziała nam że Stephany nie wróci już do szkoły ponieważ zaginęła "w niewiadomych okolicznościach". To było strasznie dziwne. W takim spokojnym miasteczku jak nasze Ontario nie działo się za wiele, a co dopiero zniknięcie. Nie mogłam pojąć jak to się stało. Stephanie była.. i nagle zniknęła. Policja szukała jej przez rok i nic nie znalazła.Tak... to było bardzo dziwne.
-Elise ma rację ! I może w końcu znajdziesz sobie chłopaka... Chyba że 17 lat to jeszcze za mało żeby się z kimś umawiać ?
-Przestań Matt ! Dobrze wiecie że czekam na tego jedynego...
-Tak , uważaj bo przyjedzie ci tu zaraz książę w srebrnej zbroi...
-I na białym koniu! 
-I uklęknie na kolana i będzie błagał o twe serce!
-I ...
-Jak się zgodzę pójść , to zamkniecie się wreszcie?
-Jak najbardziej. - odpowiedzieli zgodnych chórem .
-Więc zgoda.
Nie wierze że się zgodziłam...