piątek, 20 lutego 2015

Już myślałam że wolisz dziewczyny...

Rozdział 8

Podjechałyśmy na parking i zaparkowałyśmy auto pod szkołą. Annie miała dziś na sobie czerwony t-shirt i czarną krótką spódniczkę. Włosy upięła w wysokiego koka i zrobiła sobie mocny makijaż jak co dzień. Do dzwonka zostało nam jeszcze piętnaście minut więc poszłyśmy kupić wodę do sklepiku. 
- Masz zadanie z matmy ? - spytała mnie przyjaciółka.
- Oczywiście. - odparłam. 
Zawsze miałam zadania domowe. Byłam... Kujonką. Ale tylko tak trochę.
- Daj spisać.
- Spoko. Chodź , pójdziemy usiąść.
Wzięłyśmy butelki z wodą i poszłyśmy w stronę ławek pod klasami na których siedzieli już Elisa i Matt obściskując się bez wstydu.
-Dajcie spokój! - zawołałam do nich.
-Właśnie , znajdzcie sobie sypialnie ! - dopowiedziała Annie.
- Też miło was widzieć - odpowiedziała Elisa z sarkastycznym uśmiechem.
-Dobra daj te ćwiczenia - powiedziała do mnie koleżanka.
Wyjęłam książkę z plecaka i podałam ją przyjaciółce która przepisywała jej treść do swoich ćwiczeń.

Po pięciu minutach przed drzwiami była już cała klasa. 
Pierwszą lekcją była historia więc nie było większego problemu. Na historii zawsze można było łatwo porozmawiać , bo pani Aspen była strasznie stara , i niewiele słyszała.

Weszliśmy do klasy i zajęliśmy swoje miejsca. Niestety na historii Annie siedziała z Samantą , a ja siedziałam sama. 
Pani Aspen właśnie zaczynała pisać temat na tablicy gdy drzwi do klasy gwałtownie się otworzyły.
Nie widziałam osoby która stała za otwartymi drzwiami , a wszyscy uczniowie byli już w klasie.
-Przepraszam za spóźnienie ! - wysapał ktoś , kto najwidoczniej musiał biec.
- Nic nie szkodzi. Ty jesteś nowy , tak? Wyjdź na środek i się przedstaw , proszę.

Zza drzwi wyłonił się ... No nie. Naprawdę ? Tu też jest?! ...
-Hej . Jestem Kevin. - powiedział chłopak .
-Dobrze Kevin , usiądź proszę.
Kevin powoli podszedł do miejsca obok mnie i spojrzał mi  w oczy.
-Wolne ? - spytał
Mój język odmówił posłuszeństwa , lecz po paru sekundach udało mi się odpowiedzieć.
- Tak... - powiedziałam tak cicho jak to tylko możliwe i pochyliłam głowę.

Pani Aspen zaczęła opowiadałać coś o dziejach Krzysztofa Arciszewskiego więc większość uczniów szeptała coś do siebie.
- Chodzimy razem do klasy. Fajnie co ? - spytał chłopak
Szczerze ? Nie miałam pojęcia czy to było fajne . Więc wydusiłam z siebie tylko ciche :
-Tak... 
Nauczycielka zaczęła pisać coś po tablicy. Cały czas rozmyślałam o wieczorze w barze , kiedy to Kevin mnie pocałował.
- Mogę cię o coś spytać? - zapytałam wreszcie.
- Jasne .
- Dlaczego mnie pocałowałeś?Przecież mnie nie znasz ?Byłeś wtedy pijany?Uwodzisz w ten sposób kobiety?Czy jestem tylko jedną z wielu?Bo jeżeli tak musisz wiedzieć że jestem bardzo wrażliwa.A w ogóle to pamiętasz że mnie pocałowałeś?
Chłopak szerzej otworzył oczy , po czym zaśmiał się cicho.
-Wow , dużo tych pytań , ale powiem ci tak. Nie byłem pijany ale wypiłem troszkę co pomogło mi być bardziej śmiałym. Nikogo nie uwodzę , i nie jesteś jedną z wielu. Jesteś wyjątkowa.
Ostatnie zdanie sprawiło , że moje policzki zaczerwieniły się gwałtownie.  Uśmiechnęłam się i naglę zawstydziłam się bo uświadomiłam sobie co przed chwilą powiedziałam.

Przez resztę lekcji nie rozmawialiśmy ze sobą , lecz Kevin cały czas patrzył na mnie uwodzicielskim 
wzrokiem. 

Gdy zadzwonił dzwonek szybko wybiegłam z klasy i pognałam do damskiej toalety , wiedząc , że 
tam Kevin nie wejdzie na pewno. Po paru sekundach drzwi do toalety otworzyły się i do pomieszczenia wpadła Annie w towarzystwie Samanty i Elisy.
- Co ty tak biegłaś ? Ktoś cię gonił? - spytała Samanta
-Można tak powiedzieć...
- Dziewczyno co teraz? - spytała Annie zdenerwowanym głosem
Pozostałe dwie dziewczyny spojrzały na nią zdziwionym wzrokiem.
Zorientowałam się że one nie wiedzą jeszcze o mojej historii z Kevinem , więc skinełam głową w stronie Annie , dając znak ,żeby wszystko im opowiedziała.
Koleżanki słuchały uważnie , i przy każdym zdaniu coraz szerzej otwierały buzię . Gdy Annie skończyła opowiadać stały tam chwilę nic nie mówiąc aż wreszcie Samanta się przerwała ciszę
-Uff.. Zakochałaś się. Już myślałam że wolisz dziewczyny...

------------------------------------------------------------------------------------
Tak wiem , krótki... 


wtorek, 10 lutego 2015

Czy był aż tak pijany że mnie pocałował?

Rodział 7

Dzisiaj niedziela, więc jak zwykle idę z mamą na zakupy do galerii. Zakładam szare jeansy i ubieram pierwszą z brzegu koszulkę.  Mama już czekała ubrana na dolę , więc wzięłam bluzę i poszłyśmy do auta.
- Mamo , myślałam o kupnie samochodu.
Cisza.
Po kilku chwilach mama odpowiada
- No nie wiem kochanie... Na razie nie mamy na to pieniędzy. Możesz jeździć moim samochodem.
- Ale jak mam jeździć do szkoły twoim autem? Wyjeżdżasz chwilę po mnie. A Annie nie może mnie wiecznie wszędzie podwozić. Jeszcze pomyślą że to mój szofer...
- Zobaczymy kochanie.
Boże, zawsze to " zobaczymy " ... Nigdy nie wiadomo co mama ma wtedy na myśli... Czy raczej tak , czy raczej nie... Nie mogła by dać pełnej odpowiedzi ? Nie lubię niedopowiedzeń... 
Dojeżdżamy do galerii i wysiadamy z auta. Mama jak zwykle próbuje złapać mnie za rękę . Ma taki syndrom od zawszę. Tłumaczy się że gdy byłam mała bywałam bardzo " ruchliwa ".
Najpierw idziemy do sklepu z ciuchami dla starszym pań - około czterdziestki. Potem zaciągam mamę do mojego ulubionego sklepu gdzie kupuję trzy t-shirty , sweter i czarne obcisłe rurki.
Później idziemy do sklepu z kosmetykami. Na co dzień się nie malowałam tak mocno , ale właśnie postanowiłam że zacznę. Zgarnęłam do koszyka 3 pudełka różnych cieni do powiek , różne błyszczyki oraz nowy eyeliner. 
Pochodziłyśmy jeszcze trochę po galerii i pokupowałyśmy parę rzeczy.
Gdy już mieliśmy wychodzić , mama stanęła nagle i powiedziała 
- Chodź wejdziemy jeszcze na sekundkę do tej księgarni.
Stanęłam jak wryta. 
Tylko. Nie. Ta. Księgarnia.
Nie wiedziałam co mam robić , gdy mama już ciągnęła mnie w stronę szklanych drzwi.
Modliłam się by nie było go dziś w pracy...
Ale był.
Weszłyśmy do środka a on przywitał się z nami , i zapytał czy w czymś pomóc. 
Jak gdyby nigdy nic.
Mama wybrała książkę i poszła za nią zapłacić.
A może nie pamięta?
Emma pcha mnie w stronę wyjścia.
Czy był aż tak pijany że mnie pocałował?
Wsiadamy do samochodu.
On nie pamięta...
I jedziemy do domu. Po drodze cały czas rozmyślałam czy rzeczywiście zapomniał o ich pocałunku.
No tak... Ten pocałunek... To było coś wspaniałego. I jednocześnie był to wielki koszmar . Ale bardziej wspaniałe.

Godzinę później siedzę już w pokoju i czytam moją ukochaną książkę. 
Patrze na zegar - 19 : 58 . Zaraz 20:00... 
Wstaję , biorę piżamę i kieruję się do łazienki , gdzie dokładnie myję głowę i całe ciało. 
Potem leżę już w łóżku ubrana w piżamę i z mokrymi włosami. Nie lubię ich suszyć. Suszarka niszczy włosy.
Patrzę na zegarek - 21: 36 . Chyba pójdę już spać. Włączam budzik na 6:45 , chociaż i tak wiem , że koszmary mnie obudzą , i idę spać.

Rano budzi mnie wyjątkowo budzik , nie mój koszmar. Dzisiaj się mi nie śnił. Pierwszy raz od dawna.
Wstaję i idę w stronę garderoby. Postanawiam że ubiorę dziś mocno wydekoltowaną bluzkę , i moje nowe , czarne , obcisłe rurki. Jest dziś wyjątkowo ciepło , więc nie biorę bluzy. Idę do łazienki i doprowadzam się do porządku. Tak jak planowałam , robię sobie mocniejszy makijaż. Oczy pokrywa ciemno-szary cień i są mocno zaznaczone eyelinerem. Rzęsy są długie i czarne , dzięki maskarze , którą pożyczyłam od mamy. Usta smaruję czerwoną pomadką i schodzę na dół. 
Przy stolę siedzi mama z kubkiem kawy i gazetą.
- A co się tak dziś odstawiłaś? - pyta nie odrywając oczu od gazety
- A tak miałam ochotę . - oznajmiłam nasypując płatków do miski.
Zalewam je mlekiem i siadam obok mamy. 
Ledwie zdążyłam zjeść połowę , przed domem już słychać klakson samochodu Annie. 
Całuję mamę w policzek , łapie plecak i wybiegam z domu wpadając do auta.
- A co ty się t...
- NIE WYSTROIŁAM SIĘ WCALE - powiedziałam nie dając jej szansy dokończyć.
Później jechałyśmy słuchając tylko piosenki Seleny Gomez która akurat leciała w radiu.
-----------------------------------------------------------
Wiem , wiem że krótki ! Ale co poradzić? Dłuższych nie daję rady !

środa, 4 lutego 2015

Co to do cholery było?!

--------------------------------------------------------------------
Rozdział 6
 - Ej ! Chris ! To jest to on! - Drze się Annie.
Jakbym nie wiedziała. 
Dobra. To tylko chłopak. Poza tym chyba nawet mnie nie zauważył. Albo nie. Macha do mnie. Cholera.
Odmachiwuje mu i odwracam wzrok.
- Ty to masz z nim szczęście... - szepcze mi do ucha najlepsza przyjaciółka.
Jakbym nie wiedziała. Znowu.
- Przecież to nic takiego ! Po prostu zbieg okoliczności ! - przekonuję bardziej siebie niż ją.
I zespół zaczyna grać. O dziwo podoba mi się ich nowoczesna muzyka. 
Annie bierze mnie za ręce i zachęca do tańca. Zerkam na Kevina , żeby sprawdzić czy na mnie patrzy. 
Patrzy.
Staram się zachowywać wrażenie obojętnej i zaczynam tańczyć wraz z resztą. Fajna jest ta ich muzyka więc miło trochę potańczyć. 
- Idę do baru ! Chcesz coś ? - krzyczę do Annie
- Idę z tobą ! - odpowiada podążając za mną.
Podchodzimy do lady i prosimy barmana o dwie szklanki whisky. Spogląda na nas spodełba.
- Tak mamy osiemnaście lat! - kłamie .
Kelner nalewa nam alkoholu do szklanek i siadamy na wysokich krzesłach. Pijemy spokojnie i zakładamy się kto pierwszy się upije.
- Jak ci się podobało? - słyszę znajomy głos za plecami. Boję się odwrócić. Patrzę na Annie błagalnym wzrokiem.
- O kurde ! Chyba zostawiłam torebkę gdzieś przy scenie !
Zdrajca...
Przypominając sobie że jeszcze mu nie odpowiedziałam mówię cicho nie odwracając się
- Bardzo fajnie gracie...
- Mogę się dosiąść ? - pyta.
- Oczywiście... - mówię pod nosem.
Cholera , Chris ! Gdzie się podziała twoja pewność siebie?! Weź się w garść!
Zajmuję krzesło obok mnie i patrzy na mnie. 
Patrzy tak przez dłuższą chwilę aż w końcu nie wytrzymuję.
- Co tak na mnie patrzysz? - pytam - Mam coś na czole?
Parska cicho śmiechem , po czym odpowiada
- Lubię na ciebie patrzeć. 
Cholera. Co ja mam teraz według niego odpowiedzieć ?!
- Aha .
Nie no , brawo Chris. " Aha " . Jesteś genialna.
 - Zawszę tu mieszkałeś? - zastanawiam się.
Nigdy go tu jeszcze nie widziałam a w Ontario wszyscy znali wszystkich. 
- Nie , nie dawno się wprowadziłem. 
- Aha.
Znowu to cholerne " Aha " ! Nie znam innych odpowiedzi ? Naprawdę jestem wkurzona na siebie.
- No , to chyba będę się już zbierać. - mówię wstając i biorąc torebkę z lady.
Odwracam się twarzą do niego i... osłupiałam. Jego twarz znajduję się tuż przy mojej. Czuję jego świeży miętowy oddech na swoim policzku.
Patrzy mi w oczy i przybliża swoje usta do moich. Nie protestuję , wręcz odwzajemniam pocałunek.
Odsuwa się ode mnie i patrzy mi w oczy. Nachyla się do mojego ucha i szepcze mi 
- Jesteś piękna.
Po czym odchodzi. Tak sobie odchodzi. 
Co to do cholery było?! Prawię go nie znam a on mnie całuje?! 
Nie mogę wytrzymać. Otrząsam się i wychodzę szybkim krokiem z klubu.
Po drodze do domu ciągle zadaje sobie cały czas jedno pytanie :
Co to do cholery było ?
Docieram do domu i wbiegam do pokoju nie witając się z mamą. Wyciągam piżamę i biegnę do toalety. Staje przed lustrem i zmywam wacikiem całą tą tapetę którą miałam na sobie. Następnie wchodzę pod prysznic i staram się zmyć z siebie ten stres. 
Wchodzę do pokoju ubrana już w piżamę i siadam na łóżku. 
Po chwili przypominam sobie że wyszłam z klubu nie informując nikogo. Biorę telefon do ręki i wysyłam sms'a do Annie. 
Wyszłam wcześniej. Źle się poczułam.
Odkładam telefon ale on brzęczy znowu. Odblokowuję go i otwieram sms'a. 
Jak ci się podobał buziak? Dobranoc. Kevin. 
Ps. nie jestem psycholem i nie śledzę cie. Twój numer telefonu dała mi twoja koleżanka w czarnych włosach.
No super , Annie. Znowu mnie zdradzasz.
Nie wiem co mu odpisać , więc po prostu odpisuję
Dobranoc.
Po czym wpisuję sobie jego numer do komórki. 
Czując że już dłużej nie zniosę tego dnia , zamykam oczy i powoli zasypiam.
-------------------------------------------------------------------

poniedziałek, 2 lutego 2015

Co do cholery znowu robi tu Kevin?!

Rozdział 5

Całą drogę przeszłyśmy milcząc. Cały czas próbowałam uświadomić sobie że to , co stało się przed chwilą , nie jest tylko moim snem. Wreszcie naszą niezręczną cisze przerwała Annie.
- Wow. Co to było?
-O co konkretnie ci chodzi ? O psa? O chłopaka ? A może o park? - zapytałam
-Dobrze wiesz o co mi chodzi. Nigdy nie widziałam cię tak onieśmielonej , zwłaszcza w obecności chłopaka. Nie wierze że potrafi doprowadzić cię do takiego stanu.
Szczerze mówiąc , ja też nie wierze.
- Nie wiem jak on to robi , ale gdy go widzę , nogi odmawiają mi posłuszeństwa i kręci mi się w głowie. Chce go widzieć i jednocześnie nie chce. Nie rozumiem samej siebie. Miałaś tak kiedyś?
- Szczerze mówiąc - nie . Ale może chciałabym mieć. To słodkie. Prawdziwe zauroczenie.
-Nie mów tak!
- Jak ?
- No wiesz , zauroczenie... Wiesz że nie przepadam za tym słowem...
- Zauroczenie , zauroczenie - podśpiewywała Annie podskakując wokół mnie. 
Prychnęłam . Ale chyba miała racje. Byłam z.... zauroczona w Kevinie. Zaśmiałam się cicho że tak zmieniałam się pod jego wpływem. 
Gdy doszłyśmy do domu zapytałam :
- To jak z tymi ciasteczkami ?
Annie uśmiechnęła się i zaczęłyśmy robić listę zakupów na wypieki.
Poszłyśmy na zakupy do pobliskiego sklepu. Kupiłyśmy odpowiednie składniki i parę kolorowych posypek. 
Wróciłyśmy do domu i postawiłyśmy torby na blacie w kuchni. Przez następne 2 godziny przygotowywałyśmy pyszne waniliowe ciastka z posypką . Zaniosłyśmy wypieki na górę i rozsiadłyśmy się przed telewizorem. Spojrzałam na zegar - 18:46 . 
- Zaraz musimy się szykować. Mamy około godziny do imprezy.
- Ok . Idź wziąść prysznic. Ja pójdę po tobie.
Wzięłam moją torbę i ręcznik które leżały na komodzie i poszłam do łazienki.
Zsunęłam z siebie ubrania i weszłam do kabiny. Przyjemnie było wygrzać się w strumieniu ciepłej wody po tym stresującym dniu. Umyłam się dokładnie i rozpuściłam włosy. Znalazłam na półce różowy szampon Annie o zapachu róży więc umyłam starannie głowę. Wyszłam z kabiny i owinęłam się ręcznikiem. Wyjęłam szczoteczkę i wyszorowała zęby. Potem wzięłam suszarkę i wysuszyłam nią swoje rude kudły. Wyjęłam z torby swoją czarną sukienkę , do której kupna namówiła mnie przyjaciółka i założyła. Podeszłam do lustra i obejrzała się dokładnie z wszystkich stron. Dziwiąc się sobie stwierdziła że nawet ładnie wygląda. Sukienka podkreśliła moje drobne kobiece kształty i świetnie pasowała do jej rudych włosów. Wzięłam torbę i z powrotem wpadła do pokoju przyjaciółki.
-I jak ? - spytałam obkrencając się do okoła.
- Świetnie ! Jeszcze tylko trochę makijażu i włosy.
- Dobra , idź się umyć a potem mnie wymalujesz.
Powiedziałam siadając na łóżku i sięgając ciastko z talerza. Oglądałam telewizje jeszcze przez godzinę , po czym do pokoju weszła Annie ubrana w obcisłą czerwoną sukienkę do kolan.
- I jak ? - spytała naśladując mój piskliwy głos .
-Świetnie - odparłam jej niskim i chrypkowatym tonem
Roześmiałyśmy się obie. Przyjaciółka kazała mi usiąść na krześle przed lusterkiem i zamknąć oczy. Ciekawa byłam co robi z moją twarzą , ale byłam cierpliwa. Po dwudziestu minutach łaskotania mojej twarzy różnorodnymi pędzelkami , Annie oznajmiła że mogę otworzyć oczy. Otworzyłam i ... zamurowało mnie. Przede mną siedziała jakaś 25-letnia dziewczyna a nie ja.
Wyglądałam pięknie i poważnie. Oczy miałam czarno białe mocno zaznaczone czarnym eyelinerem , policzki były mocno wyeksponowane brązowym pudrem a usta pomalowane na głęboko czerwony kolor.
- Wow. Przeszłaś samą siebie. - odparłam
- Jeszcze włosy ! - przypomniała mi podłączając lokówkę do prądu. 
Zakręciła mi kosmyki tak że na mojej twarzy pojawiła się burza pięknym loków.
- Wyglądasz świetnie. - powiedziała do mnie Annie przyglądając mi się w lustrze.
- No to co kochana - odparłam - teraz twoja kolej . - powiedziałam sadzając ją na krześle. Zrobiłam jej mocny makijaż pasujący do sukienki i wyprostowałam jej włosy. 
- No. Jesteśmy gotowe . - powiedziała podając mi małą torebkę.
- A buty ? - spytałam chowając do środka telefon i pieniądze
- Pożyczę ci moje czarne szpilki. - powiedziała podając mi buty
Szpilki . Na samą myśl się przeraziłam. Nigdy nie chodziłam w butach na obcasie i nie umiem w nich chodzić. Ale tego wieczoru postanowiłam zaryzykować. Wzięłam od niej buty i zrobiłam pierwszy chwiejny krok. Później szło już tylko lepiej. Nie szło mi aż tak źle jak myślałam. 
Wyszłyśmy na dwór. Było dość zimno , ale na szczęście założyłam swoją czarną skórzaną kurtkę .
Szłam chwiejnym krokiem za Annie , starając się utrzymać równowagę na tych butach . 
Przed klubem stało dwóch ochroniarzy. Uśmiechnęłam się do nich i przeszłam ostrożnie przez drzwi. Przy barze zauważyłam Elise , a za nią reszte naszej ekpiy. Nie było tylko Willa. Podeszłyśmy do nich i usiadłyśmy na krzesłach obok. 
- Gdzie Will ? - krzyknęłam starając się zagłuszyć hałas
- Gra dzisiaj ! - odkrzyknęła Samanta - podobno perkusista jest mega przystojny ! - uśmiechnęła się do mnie . Wywróciłam oczami i roześmiałam się. 
- Kiedy się zaczyna ? - spytałam
- Zaraz powinno. - odparł Matt . - Chodźcie na parkiet ! Potańczymy !
Wszyscy ruszyli za Mattem i zaczeli kręcić się w rytm muzyki na środku parkietu.
Nagle muzyka umilkła i słychać było głos chłopaka. Krzyczał do mikrofonu
- Panie i Panowie ! Powitajcie " Demonic Power" !
I na scenę zaczęli wychodzić piosenkarz , basista , gitarzysta ( Will ) i na końcu.... Perkusista. Zakręciło mi się w głowie. Co do cholery znowu robi tu Kevin?!

sobota, 31 stycznia 2015

Znowu się spotykamy , co?

Rodział 4

Obudziłam się i gwałtownie usiadłam. Wstałam z łóżka czując że nie mogę dłużej zostać w  tym ciemnym pokoju. Mokra od zimnego potu koszulka przykleiła mi się do ciała. Dlaczego nigdy nie mogę się ich pozbyć ? Dlaczego zawsze mnie dręczą ? Co noc śni mi się ten sam sen. Ja , moja mama i tata. Wszyscy szczęśliwi.Ale nagle tata znika. Nie wiem gdzie on jest a mama tego nie zauważa . Dalej siedzi uśmiechnięta i patrzy gdzieś przed siebie. Podbiegam do niej i zaczynam płakać . Pytam mamy gdzie jest tata , co się z nim stało , ale ona dalej się nie rusza. Patrzy pustym wzrokiem gdzieś przed siebie i nic nie mówi. Zaczynam biec i go szukać. Ale nigdzie go nie ma.
Nagle słyszę głos matki " Chris , to bez celu. On nie wróci. " mówi beznamiętnie pustym głosem. 
Co prawda pogodziłam się już ze śmiercią ojca , lecz tych snów nigdy nie mogę się pozbyć. Chciałabym jak nie wiem co , ale co noc wracają i nie pozwalają mi spać. 
Spojrzałam na zegarek - 7:30 . Za pół godziny budzik Annie powinien zadzwonić. Postanowiłam że pójdę zrobić śniadanie. Rodziców mojej przyjaciółki nie ma w domu , więc nie powinnam nikogo obudzić.
Ubrałam kapcie i zeszłam do kuchni. Włączyłam światło i podeszłam do lodówki.
Postanowiłam że zrobię jajecznice. Wyjęłam jajka , masło i szynkę.
W szafce nad kuchenką znalazłam patelnie i zaczęłam gotować. Usłyszałam z góry budzik Annie. Przykuśtykała na dół cała zaspana i pokołtuniona.
-Śniadanie?- spytałam nakładając jej jajecznicy na talerz.
Na widok jedzenia twarz mojej przyjaciółki od razu nabrała kolorów.
Usiadła obok mnie i zabrała się do jedzenia.
-Mmm... Pyszne ! - mówiła wpychając sobie kolejny widelec jajek do buzi.
Zastanawiam się jak ma taką dobrą figurę , gdy tak dużo je.
Po śniadaniu poszłyśmy na górę i przez pół godziny leżałyśmy na łóżku oglądając jakiś nudny program o modzie.
-Co dziś robimy? - spytałam znudzona
-Nie wiem. Masz jakiś pomysł?
- Możemy pójść na spacer do parku.
-Serio ? Spacer ? - odprała wyraźnie zniesmaczona moim pomysłem.
-Choć , przejdziemy się trochę . Dobrze ci zrobi.
-No dobra.. -  powiedziała .
Leżałyśmy jeszcze pół godziny i poszłyśmy się ubrać. Ubrałam się w szarą koszulkę , czarne dżinsy i czarny kardigan. Włosy upięłam w wysokiego kitka i zeszłyśmy na dół. Wsunęłam na nogi moje czarne Vansy i pomaszerowałyśmy do parku. Po drodze gadałyśmy o tym co jeszcze dzisiaj zrobimy bo Annie nie miała zamiaru siedzieć w parku długo. Postanowiłyśmy że upieczemy ciasteczka. Doszłyśmy do parku i usiadłyśmy na ławce pochłonięte rozmową o przepisach. Nagle podleciał do nas duży czarny Golden Retriever . Annie cofnęła się gwałtownie , a ja nachyliłam się by go pogłaskać.
- Co się stało piesku? Gdzie twój pan ? - pytałam głaszcząc zwierzaka
Pies zaszczekał jakby chciał mi odpowiedzieć. Annie się wzdrygneła.
-Boisz się psów ? - spytałam 
-Trochę - odpowiedziała 
-Musimy znaleźć jego pana. 
Powiedziałam wstając. Gdy wstałam pies skoczył na mnie przednimi łapami.
-Ej Poppy , złaź ! - krzyknął ktoś za moimi plecami. Prawdopodobnie był to właściciel psa.
Odwróciłam się i .... Zobaczyłam Jego. Znowu. Na prawdę?...
- O cześć ! - powiedział do mnie i pokazał swoje białe zęby w uśmiechu. Uśmiechał się tak uroczo. Kolana mi zmiękły. Po chwili przypomniałam sobie , że mu nie odpowiedziałam
- Hej - powiedziałam cicho i uśmiechnęłam się delikatnie - fajny pies - dopowiedziałam.
-Ah , Poppy. Dzięki . Jest strasznie dzika , ciągle ucieka.
- Aha - uśmiechnęłam się
- Znowu się spotykamy , co ? - spojrzał mi w oczy. Gdy skierował ku mnie te swoje niebieskie oczy myślałam że zemdleje .
-Tak . - odparłam nie wiedząc co mogłabym powiedzieć
- Może powiesz mi jak masz na imię ? Bo moje " ładne " imię już znasz . - wyszczerzył się do mnie Kevin.
Zaczerwieniłam się po uszy. Czyli to nie był zły sen. Na szczęście do rozmowy wkroczyła Annie.
-To jest Chris , która się trochę śpieszy. Miło było jej cię poznać i ma nadzieje że cię jeszcze zobaczy. Na razie.
Powiedziała i pociągnęła moje bezwładne ciało w stronę jej domu.
-------------------------------------------------------
Yaay 4 rodział :D Przepraszam że znów taki krótki ale nie miałam jakoś weny :3 Piszcie co sądzicie <3

czwartek, 29 stycznia 2015

Cudowne niebieskie oczy.

Rozdział 3

Po mojej pięknej wtopie w bibliotece ja i Annie wróciłyśmy do mnie do domu. Siedzieliśmy tam przez pół godziny grając w Scrabble i układając z liter głupie (ale gdy mamy naszą głupawkę są śmieszne ) wyrazy. Po pewnym czasie Sara zdecydowała że muszę konieczne przyjść do niej na noc. Po jej pięciominutowych namowach jak to "przebojowo" będzie zrobić sobie babski wieczór, zgodziłam się. Wzięłam do ręki moją dużą czarną torbę i wrzuciłam do niej bieliznę , piżamę , t-shirt ,ciemne dżinsy oraz moją czarną obcisłą sukienkę , gdyż Annie oznajmiła że zostanę u niej do imprezy i pójdziemy razem. 
-Ok, gotowa ? - spytała Annie
- Jeszcze wezmę kosmetyki - powiedziałam i poszłam do łazienki. Zdjęłam z półki szczoteczkę do zębów , grzebień , dezodorant i aparat który musiałam zakładać na noc. Schowałam wszystko do torby. Podeszłam do lustra i spojrzałam w swoje odbicie. Kosmyki moich włosów zdążyły już wysunąć się spod gumki opadając na moją okrągłą twarz. Przyjrzałam się dokładnie swojemu odbiciu i stwierdziłam że robią mi się delikatne piegi na nosie. No świetnie. Ruda i jeszcze piegowata. Rozplątałam mojego kitka i związałam go na nowo chowając za gumkę wszystkie włoski które wypadły. Zapięłam torbę i wyszłam do mojej zniecierpliwionej przyjaciółki.
-Jeszcze ciekawe czy twoja mama się zgodzi.- powiedziała gdy schodziłyśmy po schodach.
- Zobaczymy... 
Chwilę później stałam już przy mamie podając jej świetne argumenty dlaczego powinnam jechać do Annie.
-... a poza tym będziesz miała święty spokój. - zakończyłam moją przemowę.
- Dobrze.- odpowiedziała z anielskim spokojem.
-Jak to? Tylko " dobrze" ? Nie muszę cie więcej przekonywać?
- Nie,nie musisz. - odparła z uśmiechem
- Ale jak ? Gdzie jest jakiś haczyk ? O co ch... - zaczęłam ale nie skończyłam gdyż moja kochana przyjaciółka zaczęła ciągnąc mnie do drzwi krzycząc " Dobranoc Pani Emmo! ".
Wsiadłyśmy do samochodu i włączyłyśmy radio. W głośnikach zagrała nowa piosenka Britney Spears.
Nie przepadam za takiego typu muzyką . Wolę słuchać zespołów typu The Beatels.
W wesołej atmosferze podjechałyśmy pod wielki dom Annie. Mieszkała w wielkiej dwupiętrowej willi. Jej pokój był ogromny. Miała całe białe ściany i meble , a dekoracje kolorowe. Na środku stało duże łóżko. Ja zwykle spałam na rozkładanej kanapie w rogu pokoju. 
Weszłyśmy do pokoju Sary , zadzwoniłyśmy po pizze i zajęłyśmy się babskimi pogaduszkami.
-Dobra kochanie , może teraz mi powiesz o co chodziło w tej księgarni ? - spytała Annie.
Walnęłam się poduszką w twarz.
-Lepiej nie mówić...
-Aż tak źle ? - zaniepokoiła się
-Gorzej... Skrzyczałam jedynego chłopaka który spodobał mi się od pięciu miesięcy...
-Czyli mówisz że ci się spodobał? - rozentuzjowała się moja przyjaciółka.
- Ciężko to przyznać ale ... tak. - wyznałam
- Nie zdążyłam mu się przyjrzeć. Jak wyglądał ? - spytała zaciekawiona.
- Był nieziemski. Miał piękne blond włosy , niebieskie oczy i idealnie zbudowane , umięśnione ciało... -powiedziałam robiąc maślane oczy.
-No kochana... Jesteś zdrowo zakochana.
Resztę wieczoru spędziłyśmy na zjadaniu pizzy i oglądaniu głupawych filmów dla nastolatek. Cały czas śmiałyśmy się i żartowałyśmy . Nigdy bym się tego nie spodziewała , ale nie mogę się doczekać jutrzejszej imprezy .
-------------------------------------------------------------
I co sądzicie o 3 rozdziale ? Piszcie :* ( przepraszam że tak krótko... )

środa, 28 stycznia 2015

Kevin... Ładne imię.

Rozdział 2

Po powrocie do domu wzięłam krótki prysznic i położyłam na łóżku z moją ulubioną lekturą. Moje podwójne drewniane łóżko było tak wygodne , że gdyby ktoś przynosił mi jedzenie , mogłabym tu zostać na zawsze. Mój pokój był dość spory. Ściany miałam pomalowane na czarno a podłoga była wyłożona ciemnym drewnem. Na panelach leżał czarny włochaty dywan na którym uwielbiał wylegiwać się mój pies. Przy jednej ze ścian stało moje boskie łóżko a obok duże białe biurko zawalone podręcznikami.Na ścianie z oknem wisiało mnóstwo fotografii. Moje ulubione zdjęcie przedstawiało całą naszą paczkę jeszcze przed zniknięciem Steph. Naprzeciwko stała moje pianino. Tak... Gram na pianinie... Obok niego były drzwi do mojej dużej garderoby. Ciuchów miałam dość sporo , lecz nigdy nie stroiłam się tak jak Elisa. Jej długie blond loki zawsze były starannie ułożone a jej stroje obcisłe i eleganckie. Miała niezłe branie w szkole. Bardzo często zmieniała chłopaków. Aktualnie spotykała się z Mattem - liderem drużyny hokejowej. Uważała że kiedy gra wygląda tak uroczo... Masakra.
Z masowego pochłaniania słów mojej książki wybudziło mnie brzęczenie telefonu. Spojrzałam na ekran - Annie. Odrzuciłam połączenie lecz telefon zabrzęczał znowu więc tym razem odebrałam.
-Co się znowu stało? - zapytałam obrażonym tonem
- A co ty taka naburmuszona ? Ale nie martw się , poprawie ci humor. Wybierzemy się dziś na zakupy!
-Serio ? Trochę mi się nie chce...
-Oj nie bądź taka , Chris ! Będzie fajnie ! Lubisz robić zakupy , pamiętasz?
-Oj no dobra.. Pójdę z tobą... - W telefonie rozległ się głośny pisk szczęścia Annie . Zaśmiałam się cicho i spytałam :
-Kiedy idziemy ?
- Już. Podjeżdżam pod twój dom.
- Co?! Nie ma mowy siedzę w dresie! Wchodź do środka. Drzwi otwarte , mamy nie ma . Siedzę u siebie. - oznajmiłam i rozłączyłam się. Wstałam z łóżka odłożyłam książkę na moją zapchaną półkę. Przeglądałam się w lustrze gdy do pokoju wpadła Annie. 
-No tak, jesteś piękna ale ubierz się już! - powiedziała - O dziewiątej mam być w domu a zanim obejdziemy wszystkie sklepy to trochę potrwa !
-Dobrze już dobrze... - odpowiedziałam wlokąc się do garderoby
Zdjęłam z półki czarne dżinsy i biały t-shirt z dużym dekoltem. Podeszłam do mojej toaletki i nałożyłam lekki makijaż. Zrobiłam kreskę czarnym eyelinerem i nałożyłam różu na policzki. Włosy upięłam w wysokiego kitka tak , by moje rudawe proste włosy nie wpadały mi w twarz. Wyszłam gotowa do pokoju gdzie z niecierpliwością czekała na mnie przyjaciółka.
-No wreszcie strojnisiu ! - powiedziała - Choć idziemy !
Zdjęłam z wieszaka czarną skórzaną kurtkę i zeszłyśmy na dół.
-Musisz sobie wyrobić prawko. - oznajmiła Annie wsiadając do swojego białego bmw . - Nie będę cie wiecznie podwozić do szkoły i do sklepów...
- Wiem , wiem... Ale i tak nie stać mnie na razie na auto.
-To znajdź prace.
-Jeszcze czego..- Prychnęłam .
Dalej jechałyśmy śpiewając na całe gardło piosenkę Johna Legenda - All of Me. W godzinę zdążyłyśmy obejść większość sklepów i pokupować fajne ciuszki. Annie zachęciła mnie bym kupiła sobie śliczną , krótką ,czarną sukienkę na koncert który odbędzie się w sobotę . Sama nigdy bym takiej nie kupiła ale po namowach Annie i ekspedientki które ciągle powtarzały jak to "szałowo" wyglądam w końcu się zgodziłam. Już miałyśmy wychodzić z galerii gdy nagle zauważyłam mały sklep z książkami. Powiedziałam Annie żebyśmy wpadły tam na sekundkę. Z westchnieniem żalu zgodziła się podkreślając że tylko na chwilę. Kochałam książki. Sprawiały że mogłam oderwać się na chwilę od rzeczywistości i pobyć przez chwilę w tym pięknym fikcyjnym życiu. Weszłyśmy do środka a ja od razu podbiegłam do półki z fantastyką . Kochałam wszelkie książki o aniołach lub innych stworzeniach które najprawdopodobniej nie istnieją. Naglę , pochłonięta czytaniem jednym z opisów książki , poczułam że ktoś tyka mnie w ramie.
-Annie już idziemy ! Nie możesz wytrz... - powiedziałam odwracając się i nagle... Oeh... Idiotka z ciebie Christino Steven. Przede mną stał wysoki facet o pięknych blond włosach. Ubrany był w biały t-shirt z nadrukiem i luźne dżiny. Trzeba było przyznać , był zabójczo przystojny. Zarumieniłam się i wymamrotałam pod nosem 
-Przepraszam... Myślałam że to moja przyjaciółka..
Chłopak wpatrywał się we mnie przez kilka sekund a potem gwałtownie potrząsnął głową jakby się przebudzał.
-Nie, przepraszam że cię wystraszyłem. Chciałem tylko zapytać czy może ci w czymś pomóc?
-A w czym miał byś mi niby pomóc? - odparłam oschle zgrywając twardzielke .
-Może w wyborze książki? Pracuje tutaj. - powiedział stukając się w plakietkę przypiętą do jego t-shirtu. Widniało tak drukowanymi literami wydrukowane imię " KEVIN ".
Kevin. Ładne imie...
Dopiero po jego wyrazie twarzy który pokazywał wyraźne rozbawienie zorientowałam się że powiedziałam to na głos.
-Cholera...- burknęłam pod nosem. - Annie , czy ja nie zostawiłam włączonego żelazka?!
Brawo Chris. Genialna wymówka.
Podbiegłam do przyjaciółki ciągnąc ją do drzwi i krzycząc " Dowidzenia ! ".
Jaka ja jestem beznadziejna...
------------------------------------------------------------------
Jak wam się podoba rozdział 2  ? Piszcie w kom uwagi i rady :3